Jak poprawić celność w bilardzie: praktyczne ćwiczenia i proste wskazówki dla graczy amatorskich

0
68
Rate this post

Nawigacja po artykule:

Skąd się bierze słaba celność i co da się poprawić najszybciej

Typowy obraz amatorskiego gracza bilarda

Większość amatorów „widzi”, gdzie powinna wpaść bila, ale efekt jest inny: biała mija kolorową o milimetry, bile „całują” bandę zamiast kieszeni albo po wbiciu białą ucieka w losowym kierunku. Typowy scenariusz – kilka ładnych uderzeń w meczu ze znajomymi, a potem seria prostych pomyłek i frustracja, że „przecież to było takie proste”.

Najczęściej problem nie leży w braku „talentu” czy złym kiju, ale w podstawach: niestabilnej pozycji, zbyt mocnym uderzeniu, braku powtarzalnej rutyny przed strzałem i zbyt nerwowym prowadzeniu kija. Dobra wiadomość jest taka, że wszystkie te elementy można poprawić najmniejszym możliwym kosztem – dosłownie kilkoma prostymi nawykami.

Amatorski gracz zwykle nie ma czasu ani chęci na wielogodzinne treningi. Zależy mu, aby w trakcie jednej wizyty w klubie zaliczyć kilka partii, poprawić celność choćby o 20–30% i mieć wrażenie kontroli nad stołem. Wystarczy skoncentrować się na kilku kluczowych elementach, zamiast rozpraszać się na dziesiątki „profesjonalnych” trików.

Główne przyczyny słabej celności

Przyczyny słabej celności da się dość łatwo zdiagnozować. Najczęściej są to:

  • Technika chwytu i prowadzenia kija – zbyt mocny uścisk, szarpnięcie w końcówce uderzenia, brak prostej linii ruchu.
  • Ustawienie ciała – krzywe barki, brak stabilnego „trójnogu” (nogi + kij), zbyt wyprostowane nogi.
  • Brak rutyny przed strzałem – każde uderzenie inne, brak stałego schematu: ogląd linii, zejście w pozycję, oddech, uderzenie.
  • Zbyt mocne granie – próba „dobicia” bili siłą zamiast precyzją; kij się wygina, nadgarstek napina, wszystko się rozjeżdża.
  • Rozkojarzenie i presja – myślenie o wyniku, a nie o konkretnym uderzeniu; zbyt szybkie granie, brak krótkiej pauzy przed strzałem.

Dla celności kluczowe są powtarzalność i spokój ruchu. To one sprawiają, że nawet przeciętny amator nagle zaczyna wbijać „nudne” proste bile niemal seryjnie. Takiego efektu nie da najdroższy kij, jeśli kijem rządzi chaos.

Co da najszybszy efekt przy najmniejszym wysiłku

Jeśli chodzi o bilard, najszybsze i najtańsze zyski w celności pochodzą z trzech obszarów:

  • Poprawiony chwyt kija – rozluźnienie dłoni, brak „dławienia” kija, pozwolenie mu na płynne przejście przez bilę.
  • Stabilna, powtarzalna pozycja – nogi i biodra ustawione względem linii strzału w podobny sposób przy każdym uderzeniu.
  • Świadome zmniejszenie siły uderzenia – granie o jedną–dwie klasy lżej, niż intuicja podpowiada.

Najprostsza strategia na start: poświęcić 10–15 minut na „suche” próby prowadzenia kija w domu, a w klubie 15–20 minut na proste strzały w jednej lub dwóch konfiguracjach. Zwykle już po 2–3 takich wizytach większość graczy widzi wyraźną poprawę skuteczności prostych wbić.

Realistyczne oczekiwania co do poprawy celności

Przy regularnym, ale rozsądnym podejściu (np. 2 wizyty w klubie w tygodniu, w każdej 20–30 minut świadomego treningu plus luźna gra) w ciągu miesiąca można:

  • zwiększyć skuteczność prostych wbić z ok. 4–5 na 10 do 7–8 na 10,
  • wyeliminować najbardziej rażące pudła z krótkiej odległości,
  • zacząć panować nad białą tak, aby po wbiciu nie uciekała całkowicie przypadkowo.

Taki poziom w zupełności wystarczy, by w amatorskich grach rzadziej „oddawać stół za darmo” i częściej kończyć partię jednym lub dwoma dobrymi wejściami. Oczywiście zawodowy poziom to zupełnie inna historia, ale tu celem jest solidna amatorska skuteczność za minimalny nakład czasu i pieniędzy.

Podstawowe ustawienie ciała – fundament celności, który nic nie kosztuje

Jak ustawić nogi, biodra, barki i głowę

Ustawienie ciała to najtańszy „tuning” celności. Nie wymaga specjalnego sprzętu, tylko kilku powtarzalnych ruchów przed strzałem. Kluczowa jest linia strzału: wyobrażona prosta od środka białej bili, przez punkt kontaktu na bili kolorowej, aż do kieszeni.

Prosty schemat:

  • Nogi – stopa „przednia” (bliżej stołu) leży mniej więcej na linii strzału lub minimalnie obok niej; stopa „tylna” odsunięta w bok, tworząc wygodny rozkrok szerokości ok. barków.
  • Biodra i barki – lekki skręt względem stołu, ale nie do przesady; bark „kijowy” (po stronie ręki trzymającej kij) bliżej stołu, drugi lekko cofnięty.
  • Głowa – nad kijem, nieco po stronie oka dominującego, ale nie „sklejona” z kijem; odległość tak, aby patrzeć w dół linii wygodnie, bez napinania karku.
  • Kolana – delikatnie ugięte, bez blokowania; ciało powinno być elastyczne, nie zabetonowane.

Dobrym wyznacznikiem poprawnego ustawienia jest to, czy po zejściu w pozycję jesteś w stanie wytrzymać w niej 10–15 sekund bez bólu i napięcia w krzyżu. Jeśli po kilku uderzeniach coś „ciągnie”, ustawienie jest zbyt wymuszone.

Najczęstsze błędy w postawie przy stole

Amatorzy powtarzają kilka tych samych błędów:

  • Skręcone barki względem linii strzału – ciało ustawione niemal bokiem do stołu, kij idzie po łuku, a nie po prostej.
  • Za wąski lub za szeroki rozkrok – zbyt wąska pozycja jest chwiejnym „slalomem”, za szeroka męczy nogi i utrudnia płynne zejście nad kij.
  • Sztywne, wyprostowane kolana – powodują brak amortyzacji, przez co całe ciało przenosi drgania na kij.
  • Głowa zbyt wysoko lub zbyt nisko – za wysoka pozycja utrudnia ocenę linii, zbyt niska generuje napięcie pleców i szyi.

Każdy z tych błędów wpływa na tor ruchu kija. Nawet jeśli wzrok dobrze widzi linię, ciało ją „łamie” i biała bila schodzi z docelowego punktu. Korekta postawy jest darmowa, a potrafi dać szybszy efekt niż kupno nowego kija.

Proste testy z lustrem lub telefonem

Najtańsza forma „trenera” to lustro albo nagranie z telefonu. Wystarczy:

  • ustawić się do prostego strzału,
  • poprosić znajomego o zrobienie krótkiego nagrania z boku i od przodu,
  • obejrzeć, jak biegnie kij – czy tworzy jedną linię z białą i kolorową bilą, czy „wychyla się” w bok.

Zamiast zgadywać, czy barki są proste, lepiej zobaczyć to na ekranie. Jeśli klub ma lustro na ścianie, da się ustawić tak, żeby widzieć siebie z profilu podczas schodzenia w pozycję. Jedna–dwie takie sesje często wystarczą, by zrozumieć, gdzie ciało „łamie” linię strzału.

Dwa proste schematy ustawienia dla różnych sylwetek

Nie ma jednej idealnej pozycji dla wszystkich, ale da się wskazać dwa schematy, które pasują większości graczy i można je szybko przetestować.

Warto też podejrzeć, jak ten temat rozwija praktyczne wskazówki: sport — znajdziesz tam więcej inspiracji i praktycznych wskazówek.

Pozycja „klasyczna” dla średniego wzrostu

  • Stopy rozstawione na szerokość barków.
  • Przednia stopa skierowana lekko w stronę stołu, tylna niemal prostopadle do bandy.
  • Bark kijowy wyżej nad kijem, głowa nieco przesunięta w kierunku oka dominującego.
  • Kolana delikatnie ugięte, środek ciężkości nieco nad przednią stopą.

Pozycja „wydłużona” dla wyższych osób

  • Dłuższy krok – tylna stopa cofnięta mocniej, aby uniknąć zbytniego zginania kręgosłupa.
  • Tors bardziej pochylony, ale z zachowaniem rozluźnionych pleców.
  • Dłoń podpórki (bridge) ustawiona nieco dalej od białej, by kij miał stabilniejszy „tunel”.

W praktyce opłaca się przez jedną wizytę w klubie zagrać 20–30 prostych uderzeń w każdej pozycji i wybrać tę, w której ciało najmniej przeszkadza w płynnym prowadzeniu kija.

Chwyt i prowadzenie kija – małe poprawki, duży wpływ na precyzję

Jak trzymać kij, żeby go nie „dławić”

Chwyt to jeden z trzech elementów, które w najszybszy sposób poprawiają celność. Dłonie wielu amatorów aż bieleją z wysiłku – kij ściskany jest tak mocno, jakby miał zaraz wypaść. Skutek: kij w końcówce strzału wykonuje mikro-skręt, a biała dostaje lekki „boczek”, nawet jeśli celowo nie gramy rotacją.

Optymalny chwyt można porównać do trzymania ptaszka: na tyle solidnie, żeby nie odleciał, ale na tyle lekko, by go nie zgnieść. Kij leży w dłoni w rodzaju „kołyski”:

  • palce lekko zawinięte wokół kija,
  • nadgarstek rozluźniony, bez agresywnego zginania,
  • kij dotyka głównie dolnej części palców i wnętrza dłoni, nie musi być „zakleszczony”.

W trakcie zamachu kij powinien móc swobodnie przesuwać się w dłoni w minimalnym zakresie. Jeśli dłoń jest tak spięta, że kij nie przesunie się nawet o milimetr, to pewny sygnał, że chwyt jest zbyt twardy.

Podpórka (bridge): otwarta i zamknięta

Stabilna podpórka odpowiada za to, czy kij porusza się po jednej linii. Najprostsze warianty to:

  • Podpórka otwarta – dłoń leży płasko na stole, palce rozstawione, kciuk tworzy rynienkę z palcem wskazującym. Kij przesuwa się w tej rynience. Wersja idealna do nauki, bo łatwo ją kontrolować i szybko poprawić.
  • Podpórka zamknięta – palec wskazujący owija się wokół kija, tworząc „pętlę” z kciukiem. Stabilniejsza dla mocniejszych uderzeń, ale trudniejsza dla początkujących.

Na start lepiej poświęcić kilka godzin gry na dopracowanie podpórki otwartej. Ułatwia to utrzymanie kija na prostej linii i daje jasny sygnał, gdy coś „skacze” – kij po prostu wyskakuje z rynienki. Gdy otwarta podpórka jest już powtarzalna, można zacząć okazjonalnie wprowadzać zamkniętą, szczególnie do mocniejszych strzałów i przy grze z bandy.

Typowe błędy prowadzenia kija

Trzy najczęstsze błędy, które widuje się u amatorów:

  • Ruch z barku zamiast z łokcia – całe ramię „huśta” kijem, przez co tor ruchu jest łukiem. Łokieć powinien być zawiasem, kij porusza się głównie w jednej płaszczyźnie.
  • „Podskakiwanie” kija – podpórka jest niestabilna, nadgarstek napięty; kij wykonuje mikroskoki, przez co biała dostaje niechciane rotacje lub leci po skosie.
  • Brak wykończenia strzału – ruch zatrzymany gwałtownie tuż po kontakcie z bilą, jakby ktoś pociągnął za hamulec ręczny. To generuje szarpnięcie w nadgarstku i skręca kij.

Lepsza technika to płynny zamach i płynny „follow through” – kij po kontakcie z bilą przechodzi jeszcze kilka–kilkanaście centymetrów do przodu. To gwarantuje, że kontakt był stabilny, bez szarpnięć.

Ćwiczenia „na sucho” w domu

Spokojne, powtarzalne prowadzenie kija można trenować bez stołu bilardowego. Wystarczy kij (albo nawet kij pożyczony od znajomego) i kawałek przestrzeni.

  • Prowadzenie wzdłuż krawędzi stołu lub blatu – ustaw kij równolegle do krawędzi i wykonuj zamachy, pilnując, aby odległość od krawędzi była stała. Każde odejście od linii będzie od razu widoczne.
  • Celowanie w punkt na ścianie – stań kilka kroków od ściany, wyobraź sobie punkt na niej i prowadź kij jak po linii prostej do tego punktu. Skup się na tym, by kij nie „wypychał” się w bok w końcówce ruchu.
  • Ćwiczenie na nadgarstek – wykonuj wolne zamachy, zwracając uwagę, by nadgarstek był rozluźniony. Przyspieszaj ruch dopiero, gdy przy wolnym tempie jest idealnie stabilnie.

Jak naprawdę „celować” w bilardzie – linia, punkt kontaktu i kąt uderzenia

Trzy linie, które masz mieć w głowie przy każdym strzale

Przy większości zagrań trzeba ogarnąć w głowie trzy rzeczy naraz. Brzmi groźnie, ale po kilku treningach robi się z tego nawyk:

  • Linia wbicia bili kolorowej – od punktu kontaktu na bili kolorowej do środka kieszeni.
  • Linia biegu białej przed zderzeniem – od środka białej do punktu kontaktu na bili kolorowej.
  • Planowana linia biegu białej po zderzeniu – szczególnie ważna przy grze pozycyjnej, nawet na amatorskim poziomie.

Na start wystarczy świadomie ogarniać dwie pierwsze. Trzecia linia pojawi się naturalnie, gdy będziesz częściej trafiać czysto w bilę kolorową.

Jak znaleźć punkt kontaktu na bili kolorowej

Najprostsza metoda „amatorska”, która nic nie kosztuje i daje szybki efekt:

  1. Stań za bilą białą i wyznacz prostą od środka bili kolorowej do środka kieszeni.
  2. Wyobraź sobie, gdzie na bili kolorowej leży punkt, w który biała musi ją „kopnąć”, żeby poleciała tą linią.
  3. Teraz cofnij wzrok na linię między białą a tym punktem – to jest twoja linia strzału.

Na treningu możesz sobie pomagać: delikatnie dotknij czubkiem kija bili kolorowej (bez uderzania), żeby wskazać sobie punkt kontaktu, a potem stań za białą i zobacz tę samą linię już „od tyłu”. Po kilku sesjach oko zaczyna łapać takie punkty automatycznie.

Aiming „ghost ball” w wersji uproszczonej

Popularny schemat celowania to tak zwana „ghost ball” – wyobrażona biała bila, która w chwili zderzenia „siedzi” przy bili kolorowej.

Prosty sposób, jak to ogarnąć bez rysowania na stole:

  • Najpierw narysuj w głowie linię od bili kolorowej do kieszeni.
  • Wyobraź sobie białą bilę „przyklejoną” do kolorowej, dokładnie na tej linii.
  • Pozycję tej wyobrażonej bili traktuj jak cel dla prawdziwej białej.

Nie trzeba być dokładnym co do milimetra. Wystarczy, żebyś mniej więcej ustawiał ciało i kij tak, jakbyś uderzał w środek tej „duchowej” bili. Dla wielu amatorów ten schemat od razu porządkuje celowanie i redukuje „strzały na oko”.

Jak kontrolować grubość trafienia (pełna, pół, cienka)

Na amatorskim poziomie wystarczy rozróżniać trzy główne zakresy trafienia bili kolorowej:

  • Pełna bila – biała prawie całkowicie zasłania kolorową, uderzasz ją centralnie; proste wbicia, łatwa kontrola.
  • Półbila – widzisz mniej więcej połowę bili kolorowej „wystającej” zza białej; typowy kąt, często grany.
  • Cienka – widzisz większość kolorowej, biała dotyka tylko jej krawędzi; trudne wbicia, duża wrażliwość na błąd.

Dobry, tani trening: ułóż białą i kolorową na prostej linii, a potem powoli przesuwaj białą w bok, tak żeby przechodzić od pełnej bili do półbili i dalej do cienkiego uderzenia. Przy każdej pozycji zagraj serię 10–15 strzałów w tę samą kieszeń, obserwując, jak zmienia się kierunek ruchu białej po zderzeniu.

Dlaczego „celujesz oczami”, ale trafiasz nogami i biodrami

Przy celowaniu najwięcej uwagi idzie w oczy i kij, a tymczasem ogromne znaczenie ma to, kiedy schodzisz w pozycję. Typowy błąd: amatorzy zaczynają schodzić nad kij, zanim jeszcze naprawdę zobaczą linię strzału.

Lepsza sekwencja wygląda tak:

  1. Stań wyprostowany za białą, patrząc dokładnie po linii biała–punkt kontaktu–kieszeń.
  2. Dopiero kiedy linia jest jasna, zrób krok w pozycję, „zabierając” tę linię ze sobą.
  3. Głowa schodzi nad kij, ale nogi i biodra zostają ustawione dokładnie na tej samej linii, którą widziałeś na stojąco.

W praktyce: jeśli w pozycji przy stole nagle „nie widzisz” już linii tak wyraźnie jak na stojąco, to znaczy, że zejście w pozycję skrzywiło ustawienie. Wtedy lepiej wstać i powtórzyć sekwencję, zamiast korygować wszystko na siłę z poziomu stołu.

Skupiony gracz bilarda celuje kijem do bili na stole
Źródło: Pexels | Autor: Abraham Montalvo

Kontrola siły i tempa uderzenia – mniej mocy, więcej wbitych bil

Dlaczego większość amatorów gra za mocno

Zbyt mocne uderzenia mają trzy konsekwencje, które bezpośrednio zabijają celność:

  • krótszy czas kontaktu bili z tipem – każdy drobny błąd w kierunku bardziej boli,
  • większe skoki kija na podpórce, szczególnie przy słabym uchwycie,
  • większa przypadkowość pozycjonowania białej – bilę „rozrzuca” po stole.

Profesjonaliści uderzają mocno tylko wtedy, kiedy sytuacja tego wymaga. Reszta uderzeń to zaskakująco miękkie, kontrolowane tempo. Amatorzy często robią odwrotnie: 80% strzałów to „rakiety”.

Skala siły uderzenia w głowie

Przydaje się własna, prosta „skala mocy”. Nie trzeba żadnej technologii – wystarczy podzielić swój zakres siły na kilka poziomów i faktycznie ich używać:

  • 1/10 – delikatne pchnięcie, bila ledwo przekracza pół stołu, używane do krótkich zagrań pozycyjnych.
  • 3/10 – podstawowe, spokojne uderzenie treningowe; większość prostych wbić.
  • 5/10 – średnie tempo, kiedy trzeba zrobić nieco więcej drogi białą lub wybić bilę z grupy.
  • 7/10 i więcej – mocne uderzenia, tylko gdy sytuacja tego wymaga.

Dobrze jest na jednym treningu poświęcić 10–15 minut na strzały wyłącznie na poziomie 3/10. To zmusza do rozluźnienia chwytu, wydłużenia ruchu i lepszego czucia stołu.

Ćwiczenie „jedna banda, ten sam punkt”

Prosty trening, do zrobienia nawet na zatłoczonym stole:

  1. Połóż białą mniej więcej na środku stołu.
  2. Wybierz punkt na przeciwległej bandzie (np. środek lub kawałek taśmy).
  3. Uderzaj białą tak, by wracała w okolice miejsca, z którego startowała.

Za pierwszym razem użyj siły 3/10, potem tej samej linii spróbuj na 5/10. Cel: tę samą linię kierunku utrzymać przy różnych mocach. Jeśli przy mocniejszym uderzeniu biała systematycznie ucieka w bok, znaczy to, że przy wyższej sile skręcasz kijem albo zaciskasz dłoń.

Wydłużenie ruchu zamiast „dociśnięcia”

Zamiast „cisnąć” mocniej, lepiej wydłużyć ruch kija przy zachowaniu podobnej prędkości. To tak jak przy rzucie – nie musisz spinać całego ciała, wystarczy dłuższa, płynna droga ręki.

Praktyczny trik: zaznacz sobie na stole (taśmą papierową albo mentalnie) miejsce, do którego kij ma dojść po uderzeniu. Przy mocniejszym uderzeniu postaraj się nie przyspieszać gwałtownie, tylko zacząć ruch odrobinę wcześniej i zakończyć go dalej. Dzięki temu:

  • prędkość kija rośnie płynniej,
  • mniej „szarpiesz” nadgarstkiem na końcu,
  • białą uderzasz nadal po prostej, tylko z większą energią.

Ćwiczenie „strefa zatrzymania białej”

To trening, który świetnie poprawia wyczucie siły i nie wymaga wymyślnych ustawień:

  1. Ułóż białą na linii środkowej stołu.
  2. Wyobraź sobie na stole pas-szufladkę szerokości około jednej bili, np. 20–30 cm od bandy przeciwnej.
  3. Twoim celem jest zatrzymanie białej w tej „strefie”.

Rozpocznij od bliższej strefy (bliżej białej), potem przesuwaj ją coraz dalej. Bez znaczenia, czy grasz w bilę kolorową, czy same „puste” strzały w bandę – tu liczy się precyzja odległości, nie wbicie. Po 2–3 takich sesjach zauważalnie łatwiej przewidzieć, gdzie biała się zatrzyma po normalnym wbiciu.

Proste ćwiczenia na proste strzały – codzienny „chleb” celności

„Tunel” z dwóch bil – tani odpowiednik trenera

To jedno z najskuteczniejszych ćwiczeń na prowadzenie kija po prostej:

  1. Ułóż dwie bile kolorowe w linii prostej, w odstępie 1–2 cm od siebie, mniej więcej w połowie stołu.
  2. Białą postaw około 30–40 cm za nimi, w tej samej linii.
  3. Uderzaj tak, by biała przeszła między kolorowymi, nie dotykając żadnej z nich.

Jeśli kij zejdzie z linii choć odrobinę, biała stuknie w jedną z kolorowych. Nie potrzebujesz trenera przy stole – błędy są natychmiast widoczne, a koszt to dwie dodatkowe bile i trochę cierpliwości.

W tym miejscu przyda się jeszcze jeden praktyczny punkt odniesienia: Stabilizacja centralna bez nudy: 8 ćwiczeń dla bilarda i snookera w domu.

Linia prostych wbić do jednej kieszeni

Ustawianie stałej „stacji” ćwiczeniowej oszczędza czas. Zamiast za każdym razem od nowa układać bile, możesz powtarzać ten sam schemat:

  • Ułóż bilę kolorową około 20–30 cm od środkowej kieszeni przy bandzie bocznej.
  • Białą ustawiaj kolejno wzdłuż tej samej linii, np. co 10–15 cm, cofając ją w stronę przeciwległej bandy.
  • Dla każdej pozycji zagraj po 5–10 strzałów, zanim przesuniesz białą dalej.

Cel: taki sam rytm, ta sama wysokość kija, ta sama prędkość. Nie poprawiaj kierunku „na siłę” samym kijem – jeśli pudłujesz, przerwij, sprawdź ustawienie nóg i głowy, dopiero potem wróć do uderzenia.

Ćwiczenie „100 prostych” w wersji realnej

Profesjonaliści często robią serie po kilkaset powtórzeń jednego strzału. Amator nie musi aż tak, ale sesja „100 prostych” raz na jakiś czas daje bardzo szybki skok jakościowy.

Jak to ogarnąć bez zamęczania się:

  • Wybierz jedną prostą pozycję wbicia do narożnej lub środkowej kieszeni.
  • Zagraj 20 strzałów z tej samej pozycji, licząc trafienia.
  • Krótka przerwa, rozluźnienie dłoni i barków.
  • Kolejne 20–30 strzałów, aż dojdziesz do około 80–100 powtórzeń.

Nie chodzi o to, by „zajechać” się jedną sesją. Kiedy takie ćwiczenie powtórzysz 2–3 razy w odstępach kilku dni, proste wbicia w prawdziwej grze zaczną wpadać niemal automatycznie, bo ciało „zapamięta” linię i tempo.

Prosty test stabilności głowy przy prostych strzałach

Ruszająca się głowa psuje najprostsze wbicia. Mały trik bez kosztów: poproś znajomego, żeby podczas Twojego strzału patrzył tylko na Twoją głowę, nie na bile.

  • Jeśli głowa „podnosi się” w momencie uderzenia – zwykle za bardzo chcesz zobaczyć efekt.
  • Jeśli głowa idzie w bok – ciało zbyt mocno angażuje barki w ruch.

Alternatywnie możesz ustawić telefon z boku stołu i nagrać kilka prostych uderzeń. Odtwarzając nagranie, obserwuj wyłącznie głowę: czy pozostaje mniej więcej nad tą samą częścią st